Złote porady dzięcioła Doriana
Pewnego dnia Pani Sowa postanowiła zabrać wszystkie dzieci uczące się na Leśnej Polanie na prawdziwy plener malarski. Oczywiście, wszystkie bardzo się ucieszyły i zaczęły pakować niezbędne akcesoria. Zabrały ze sobą kredki, flamastry, farby, pędzle, płótno i oczywiście drugie śniadanie, które rano przygotowały dla nich mamy.
Pani Sowa pomyślała, że najlepszym miejscem na namalowanie pierwszego pejzażu będzie pobliskie jezioro. Dzieci bardzo ucieszyły się, że to właśnie tam będą mogły ćwiczyć swoje zdolności.
– Ja będę malować farbami. – powiedziała wiewiórka Wiesia. – Mogę połączyć ze sobą różne kolory i stworzyć zupełnie nowy.
– Ja wybiorę flamastry. – dodała sarenka Sandra. – Nie będę musiała czekać aż wyschną.
Każde z nich mogło wybrać akcesoria, jakie tylko chciało, a nawet kilka. Dzieci przystąpiły zatem do pracy, a Pani Sowa obserwowała ich poczynania. Tylko Dzięcioł Dorian nie mógł zdecydować się, którą technikę malowania wybrać. Zaczął zatem obserwować dzieci i nieco im przeszkadzać.
– Używasz za dużo ciemnych kolorów. – skomentował obraz borsuka Borysa. – Ja dodałbym tu więcej białego.
Borys nie odpowiedział nic na komentarz Doriana, ponieważ miał już zaplanowany każdy szczegół swojej pracy.
– Nie możesz wyjeżdżać za linię, Wiesiu. – powiedział dzięcioł do wiewiórki, lecz ta zrobiła tylko złą minę i kontynuowała malowanie.
W końcu dzięcioł Dorian zaczął malować swój pejzaż. Używał wszystkiego, co wpadło mu w ręce. Kiedy każde dziecko kończyło już tworzyć powoli swoje pierwsze arcydzieło w plenerze, Dorian niespodziewanie się zasmucił.
– Co się stało, Dorianie? – zapytała Pani Sowa.
– Obrazy wszystkich dzieci są takie piękne, kolorowe i wyraźne. Mój w niczym nie przypomina jeziora ani lasu. Powstała tu tylko wielka, kolorowa plama. – Dorian był bliski płaczu.
– Dzięciołku. – zaczęła Pani Sowa. – teraz widzisz, jak doskonale poradziły sobie inne dzieci z ty trudnym zadaniem, nawet bez Twoich złotych rad. To dla Ciebie bardzo ważna lekcja. Nie możesz pouczać innych, jak mają wykonywać swoje zadanie, jeśli sam nie jesteś ekspertem w tej dziedzinie.
– Tak, Pani Sowo. – orzekł cichutko Dorian.
– Jestem natomiast przekonana, że jeśli tylko będziesz więcej ćwiczył, namalujesz tak piękny obraz jak pozostałe dzieci.
W tym dniu Pani Sowa nie oceniała prac swoich podopiecznych. Postanowiła, że rozwiesi wszystkie stworzone pejzaże, nawet ten Doriana, aby dzieci zapamiętały na zawsze lekcję, którą dziś przeżyły.
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz