Menu
Bajka:

Pasterz i skrzat

408

Dawno temu żył sobie skromny pasterz, który miał siedem owiec. Każdego dnia prowadził je na wysoką górę na wypas. Pewnego dnia, jak zwykle, wyprowadził owce na pastwisko. Oparł się o swoją laskę, rozejrzał się po okolicy i zaczął marzyć o tym, jak wspaniale byłoby, gdyby życie nie było tak drogie.

Zastanawiał się, jak mógłby zapewnić swoim dzieciom wystarczającą ilość jedzenia i lepsze życie. Wtem nagle przed nim pojawił się mały skrzat w czerwonej czapce i z długą białą brodą.

„Chodź za mną,” powiedział skrzat. „Nie pożałujesz.”

Pasterz nie wahał się i poszedł za nim. Skrzat trzymał w ręku dziwny korzeń. Doszli do skał i mały przewodnik uderzył swoim korzeniem trzy razy w kamień. Skała z hukiem rozstąpiła się, odsłaniając ciemną, głęboką jaskinię. Pasterz stał w osłupieniu i niedowierzająco kręcił głową. Człowieczek wszedł do środka, a pasterz ostrożnie za nim podążył.

Wewnątrz jaskini płonął ogień, a wokół niego pracowali małe skrzaty z umorusanymi twarzami. Kuły ze złota różnorodne przedmioty: lśniące korony, ciężkie łańcuchy, zdobione puchary i pierścienie z klejnotami. Pasterzowi aż zapierało dech, gdy widział tyle bogactwa w jednym miejscu. Złoto błyszczało wszędzie wokół.

„Weź sobie, ile uniesiesz,” powiedział skrzat, położył korzeń na ziemi i zniknął bez śladu.

Pasterz nie wahał się i napełnił kieszenie złotem aż po brzegi. Potem pospieszył z jaskini. Gdy tylko wszedł na łąkę, skała za nim zamknęła się z grzmotem. W drodze do domu złoto w kieszeniach radośnie brzęczało.

Dzięki złotu pasterz kupił mnóstwo jedzenia, ubrał swoje dzieci w nowe ubrania i buty, a jeszcze zostało mu sporo pieniędzy. Kiedy wieść o jego bogactwie rozeszła się po wiosce, wielu próbowało znaleźć wejście do jaskini. Ale góra pozostała zamknięta i do dziś nikomu nie udało się jej ponownie otworzyć.

Podoba się? Udostępnij znajomym:

Dodaj komentarz

Inne ciekawe bajki