Menu
Bajka:

Odważne światełko

258

Niedaleko stąd, na cichej łące, gdzie trawa falowała jak zielone morze, mieszkała maleńka świetliczka, o imieniu Luna. Była najmniejsza ze wszystkich świetlików, a do tego jej światełko było słabsze niż u innych – tak maleńkie, że czasami sama zastanawiała się, czy w ogóle ktoś je może dostrzec.

Pewnego wieczoru obok niej zatrzymał się stary żółw o imieniu Tavi. Jego skorupa była popękana od lat, a kroki powolne jak kołysanka. Ale w jego oczach błyszczała wielka mądrość. Odwrócił w jej stronę głowę i cicho spytał: – Dlaczego siedzisz tu sama, gdy inne świetliki tańczą?

Luna zawahała się. – Moje światełko jest takie słabe, że nic to nie szkodzi. Nikt nawet nie widzi, że mnie w tańcu brakuje. – odpowiedziała – A poza tym brakuje mi odwagi. Boje się, że się mogę w ciemnościach zgubić… – dodała po chwili.

Żółw uśmiechnął się łagodnie. – Ach, maleńka… Odwaga nie oznacza, że się nie boisz. Ktoś, kto niczego się nie boi wcale, nie jest odważny tylko zwykle po prostu bezmyślny i głupi. Odwaga oznacza, że robisz coś pomimo strachu. Zawsze, gdy jesteśmy odważni, w sercu mieszka odrobina drżenia – i to jest w porządku. – dodał z uśmiechem.

Luna zastanawiała się nad słowami Tavi i już chciała odpowiedzieć, gdy nagle zerwał się silniejszy wiatr. Mały świetlik Pip, jej przyjaciel i najmłodszy z całej gromady, został porwany przez podmuch w stronę krzaków na brzegu łąki. Yam było bardzo ciemno i nikt nie kwapił ruszyć na pomoc malcowi.

Ruszyła w stronę lasu. Wysokie drzewa zasłoniły niebo i gwiazdy. Wszędzie panował mrok. Jej maleńkie światełko zdawało się niknąć, ale Luna nie poddała się – świeciła tak mocno, jak tylko potrafiła.

– Pip! – zawołała. – Gdzie jesteś?

– Tu! – odpowiedział cichutki głosik. – Tu jestem!

Po chwili dostrzegła maleńkie skrzydełka zaplątane w pajęczynę między gałęziami. Pip był przestraszony i nie mógł się ruszyć. Luma zbliżyła się, oświetlając drogę. Jej światełko nie było wielkie, ale wystarczyło, żeby Pip poczuł się bezpieczniej. Razem udało im się wyswobodzić, a potem Luna poprowadziła go z powrotem w stronę gwiazd i roztańczonej łąki.

Kiedy wrócili, wszystkie świetliki rozbłysły radośnie i zaczęły wiwatować. – Brawo, Luna! – zawołał ktoś. – Twoje światełko uratowało Pipa!

Luma poczuła, że jej serce rozgrzewa się od środka. I od tamtej nocy, gdy tylko świetliki zaczynały swój taniec, Luna tańczyła razem z nimi. Jej światełko może i było niewielkie, ale świeciło z wielką dumą – było światełkiem odwagi.

Jeśli kiedyś, zanim zaśniesz, spojrzysz w ciemność i poczujesz odrobinę strachu – pomyśl o Lunie. Każdy ma w sobie swoje własne światełko odwagi.

Turaj znajdziesz wszystkie bajki do czytania , a tutaj katalog bajek terapeutycznych . Tutaj teksty są podzielone na bajki dla dziewczynek i bajki dla chłopców . Dodatkowo, na tych stronach są – bajka o kotku , bajka o dinozaurach , bajka o traktorach , bajki o kotkach , oraz pełen poradnik na temat moczenia nocnego u dzieci .

Podoba się? Udostępnij znajomym:

Dodaj komentarz

Inne ciekawe bajki