O małym samochodzie w zaspie
Był sobie mały czerwony samochód, który uwielbiał zimno. Lubił śnieg i duże zaspy. Dlatego w jedną z takich śnieżyc wyruszył w podróż do miasta.
Czerwony samochód przyjechał na skrzyżowanie i zastanawiał się, którą drogą jechać. „Czy mam jechać ładną, odśnieżoną drogą, czy tą drugą? Pierwsza droga jest dłuższa” – pomyślał samochodzik. – „Druga droga jest skrótem”. I choć było pełno śniegu, a droga nie była w zimie utrzymywana, samochodzik zdecydował się jechać skrótem.
– Dam sobie radę – powiedział pewnie mały samochód i ruszył śnieżną drogą.
Ślizgał się nieco na śniegu, ale dzielnie przepychał się przez zaspy. Był już prawie na szczycie wzgórza, gdy poczuł, że się zakopał. Jego tylne koła kręciły się i ślizgały w miejscu. Nie dał rady ruszyć się ani do przodu, ani do tyłu. Mały samochód zaczął płakać i wołać o pomoc.
Autobus słyszał jego krzyki. Podjechał do małego samochodu i próbował mu pomóc. Autobus przekazał mu linę, a samochód ją złapał. Autobus szarpał, szarpał, ale był za słaby. Wkrótce jego koła zaczęły się kręcić i zapadać w śnieg. Tak więc mały samochód i autobus pozostały tam, stojąc i wołając o pomoc.
Ich krzyki obudziły ciężarówkę. Podjechała do nich. Mały samochód przywiązał się do autobusu, autobus przekazał linę ciężarówce i ciężarówka ruszyła do przodu. Szarpała i szarpała, samochody prawie ruszyły, ale w końcu zsunęły się z powrotem w śnieg. Ciężarówka próbowała ponownie ruszyć, ale śnieg trzymał ją i nie chciał puścić. A więc ona też zapadła i została w śniegu.
Na szczęście przejeżdżał obok traktor i zobaczył nieszczęsne samochody zakopane w śniegu. Od razu wiedział, że musi im pomóc.
– Dlaczego jechałeś tą drogą, ty nieszczęśniku? – zapytał traktor czerwony samochód, gdy dotarł do zaśnieżonego wzgórza.
– Bardzo lubię śnieg. Ale zapomniałem, że nie mam tak dużych kół jak ty i się zakopałem, traktorze. Następnym razem będę uważał, naprawdę. Tylko proszę, pomóż mi…
I tak samochód związał się z autobusem, autobus związał się z ciężarówką, ciężarówka przekazała linę traktorowi, a traktor związał się z samochodem. Wystarczyło, że lekko zapyrkał, a już ciągnął za sobą samochody jak gęsi na sznurku.
– Hura! – wiwatowały pojazdy i dziękowały traktorowi za uratowanie.
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz