Które drzwi wybierasz?
– I –
Adaś otworzył swoje piękne, zielono-szare oczy. Dookoła stały nieznane mu osoby i mówiły dziwne rzeczy, że choroba w fazie zaawansowanej, potrzebny pilnie dawca, że czas ucieka… Chłopiec szukał wzrokiem mamy. Stała pod oknem, zmartwiona. Chyba nawet miała łzy w swoich zielonych jak łąka oczach, ale jak zobaczyła, że Adaś się obudził, ukradkiem otarła łzy i podeszła do synka.
– Jak się czujesz Adasiu? – zapytała z troską w głosie. – Dobrze mamo, ale dlaczego ja tu jestem i gdzie właściwie jestem? – dopytywał chłopiec.
Syneczku, straciłeś przytomność na lekcji WF-u i pani Karolina szybko wezwała pogotowie. Jesteś w szpitalu. Adasiowi zaszkliły się oczy. Był bardzo zmęczony. Właściwie od kilku tygodni był zmęczony, senny, nie miał sił, nawet na zabawę z kolegami.
Adaś ma 7 lat. Chodzi do pierwszej klasy, którą prowadzi pani Karolina. Jest bardzo miła i ładna, i zawsze ma czas, by porozmawiać ze swoimi podopiecznymi. I zawsze wie, co zrobić, jak jest jakiś kłopot. Teraz też wiedziała, że należy szybko wezwać ratowników.
– II –
Dzisiaj i Adaś i mama wiedzą, że objawy pojawiające się od jakiegoś czasu to był znak, że w organizmie chłopca dzieje się coś niedobrego. Że brak sił, senność, złe samopoczucie, gorączka, siniaki i bóle nóg to nie była zwykła infekcja. Adaś ma od dzisiaj bardzo ważną misję. Musi zwalczyć wroga, który nazywa się białaczka. To ciężka choroba, w której zamiast prawidłowych komórek w szpiku kostnym zaczynają krążyć komórki białaczkowe, zwane blastycznymi. Przed Adasiem i jego mamą długa droga, ale oboje muszą wyruszyć w nią jak najszybciej. Pomogą im w tym wspaniali lekarze i inni pracownicy szpitala.
– III –
Następnego ranka mama, siedząc obok synka, wyjaśniła Adasiowi, że zaczynają ważną bitwę o zdrowie chłopca. Że teraz ich domem będzie szpital, lekcje Adaś będzie również odrabiał w szpitalu. I że na oddziale spotka inne dzieci, które też chorują na białaczkę i razem łatwiej będzie im pokonać przeciwnika.
– Mamo, ale ja nie chcę tutaj być, ja chcę wracać do pani Karoliny, dziadków i kolegów – chłopiec cichutko się rozpłakał. – Wiem syneczku, wiem – ale jest duża szansa, że wyzdrowiejesz, dlatego musimy podjąć tę próbę, byś jak najszybciej wrócił do zdrowia. Obiecuję Ci, że zrobię wszystko, byś czuł się bezpiecznie. Zawsze będę tu z Tobą.
Adaś mocno wtulił się w mamę. Uwielbiał zapach jej perfum, wiosennych kwiatów, takich prosto zerwanych z łąki. Mama była dla chłopca całym światem. Dzielili ze sobą wszystkie troski i radości, każdy dzień, tydzień, miesiąc, rok.
– I wiesz co? – radośnie zagadnęła mama. Adaś spojrzał na nią z wielką ciekawością w oczach.
Pani Karolina obiecała, że przygotuje na jutro, specjalnie dla Ciebie, magiczną opowieść. I pomogą jej w tym wszyscy koledzy i koleżanki z Twojej klasy.
– IV –
Rano, a była dopiero godzina 7, jedna z uczennic szkoły, a konkretnie to była Weronika, przywiozła przesyłkę dla Adasia. Mama odebrała ją na dole w recepcji i od razu przybiegła do synka.
– Adaś, zobacz, co za cudo przygotowała Twoja klasowa ekipa – krzyknęła radośnie mama na widok kolorowego, tekturowego domku. – Wow, ale ładne – rzekł, mocno zadziwiony, Adaś. – Ale co to jest, co to za domek? Zobacz mamo, tam coś jest dołączone do tego domu – powiedział chłopiec.
A, faktycznie. Mama delikatnie odczepiła liścik dołączony do dużej przesyłki.
Ale po kolei. Tekturowy domek był całkiem sporych rozmiarów, miał skośny dach koloru brązowego. Domek pomalowany był na żółto – zielono – niebiesko. Miał narysowane dwa okna z firankami i trzy pary drzwi. Trochę to zdziwiło Adasia, po co w domu aż tyle drzwi, ale zagadka niedługo miała się rozwiązać.
Mama zaczęła czytać liścik:
List bardzo zaciekawił Adasia, a już najbardziej te drzwi. Mama położyła tekturowy domek na szpitalnym łóżku Adasia. Chłopiec otworzył delikatnie pierwsze małe drzwiczki, a potem kolejne. Treść brzmiała następująco.
DRZWI NR 1: PODDAJĘ SIĘ Każda choroba to cios, spada na każdego pacjenta niespodziewanie i nic na to nie można poradzić. Budzisz się i życie już się zmieniło. Jesteś zły, przestraszony, zdezorientowany. Odczuwasz ból, złe samopoczucie. Nie chcesz tak się czuć. Myślisz czasami, że te wszystkie badania, zabiegi, chemioterapia to za dużo. W głowie rodzą się hasła, poddaję się, nie mam siły. Jak myślisz, co się potem stanie? Choroba zacznie się rozwijać i przejmuje kontrolę nad pacjentem.
Zapewne wiesz, im wcześniej podejmie się leczenie, tym większa szansa na wyleczenie. Czy opcja „Poddaję się” jest dobra? Opowiedz mamie lub pani pielęgniarce, co o tym myślisz.
DRZWI NR 2: WALCZĘ Kto zawsze trzyma Ciebie za rękę? Kto dodaje sił? Zapewne mama, prawda? Czasami tata, babcia, dziadek lub pani pielęgniarka czy ten miły lekarz. Każdy z nich zrobi wszystko, byś wyzdrowiał. Dlatego musisz znaleźć w sobie tę siłę, by pokonać chorobę. Każda droga, nawet najtrudniejsza, kiedyś musi się zacząć. Tylko od Ciebie zależy, czy w nią wyruszysz. A kwestia własnego zdrowia jest przecież najważniejsza, prawda? Warto i trzeba podjąć ten trud. Będą podczas tej podróży do wyzdrowienia momenty dobre i złe. Małych zwycięstw i upadków. Ale dopóki będziesz wstawał i szedł dalej, będziesz górował nad chorobą, nie pozwolisz jej zawładnąć Twoim ciałem i życiem. To jak, podejmujesz to bardzo ważne wyzwanie? Porozmawiaj z najbliższymi, co możesz zrobić, by jak najlepiej przygotować się do tej podróży i jakie mogą być jej etapy i przeciwności. Kiedy wiemy, czego się spodziewać, łatwiej nam oswoić lęk.
DRZWI NR 3: POMAGAM INNYM A teraz kilka słów o tym, gdy już będziesz w trakcie drogi, czyli walki o swoje zdrowie i tego, co będzie potem. Będziesz już wiedział, jak wygląda leczenie, co możesz robić, a czego nie. Jakie leki przyjmować, co jeść, jak często zgłaszać się na badania i wizyty lekarskie. Ale dookoła siebie spotkasz małych pacjentów, którzy dopiero zaczynają walkę z chorobą. Zobaczysz w ich oczach strach, lęk i ból. Będą, tak jak Ty kiedyś, zadawać sobie wiele pytań o leczenie, zabiegi i też o to, dlaczego ich to spotkało. I wiesz co, ważna jest Twoja misja. Pewnie zastanawiasz się, jaka. Otóż możesz być Szpitalnym Pomocnikiem Małych Pacjentów. Co to takiego? Będziesz mógł dodawać otuchy małym, przestraszonym pacjentom. Opowiesz im swoją historię, powiesz o swoich uczuciach, czego się bałeś i jak sobie radziłeś z tym stresem.
Zastanów się, co jeszcze mógłbyś robić jako Szpitalny Pomocnik? Możesz namalować radosny obrazek dla pacjentów, zagrać z nimi w gry planszowe, wspólnie porysować. Ważne, żebyś po prostu był. To wystarczy. Pomyśl, czego sam oczekiwałeś w tym trudnym momencie na początku choroby. Teraz jesteś już bogatszy o własne doświadczenia i wiedzę, zatem nieś to dalej. Mali pacjenci na to czekają… Powodzenia!
I ostatnie pytanie, które chcę Ci zadać – które drzwi teraz wybierasz?
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz