Krótka bajka o św. Mikołaju
Święty Mikołaj był już bardzo zmęczony. Od kilku dni nie robił nic innego, tylko czytał listy od dzieci z całego świata. Dookoła Mikołaja uwijała się grupka elfów, pakując prezenty według jego poleceń. Wszyscy padali już z nóg, a to był dopiero początek. Trzeba było jeszcze załadować wszystko do sań i ruszyć w podróż po całym świecie, tak żeby każde dziecko otrzymało swój wymarzony prezent. Święty Mikołaj oczami wyobraźni widział już uśmiechy maluchów z całego świata i sam mimowolnie się uśmiechnął. Przecież to o to w tym wszystkim chodzi. Uśmiech dziecka jest wart każdego wysiłku.
Mikołaj cicho westchnął i przetarł wierzchem dłoni wilgotne czoło. Na stole przed nim leżała ostatnia koperta. Ostatni list, ostatni prezent, a potem w drogę!
List przyszedł z Polski. Mikołaj wprawnym ruchem rozciął kopertę i zaczął czytać:
Kochany Święty Mikołaju!
Mam na imię Robert i mam 7 lat. Mieszkam w Warszawie, w Polsce. Bardzo lubię grać w piłkę nożną z moimi kolegami i tatą. Mój tata świetnie gra w piłkę i często mówi, że mam do niej duży talent. Niestety nasza piłka jest już bardzo stara i wytarta. Dlatego w tym roku proszę Cię, drogi Mikołaju, o nową piłkę. Obiecuję, że jeśli ją dostanę, będę często ćwiczył, tak żeby kiedyś zostać wielkim piłkarzem i żeby mój tata był ze mnie bardzo dumny.
Robert
– Piłka – mruknął Mikołaj. – No dobrze, zobaczymy, co da się zrobić.
To mówiąc poszukał wzrokiem elfa Atlety. Atleta był najbardziej wysportowanym z elfów i zajmował się prezentami sportowymi. Przez jego ręce przechodziły piłki, narty, łyżwy i wszystkie inne sprzęty sportowe.
– Elfie Atleto, mamy tam jeszcze jakąś piłkę nożną? – zapytał Mikołaj.
– Niestety nie, święty Mikołaju. Ostatnią spakowaliśmy godzinę temu dla małego Leosia z Argentyny – odrzekł elf Atleta.
Mikołaj zasępił się. Co tu zrobić? Nie można przecież tak po prostu zlekceważyć życzenia jednego z dzieci. Nie można też dać mu czegoś innego, skoro tak bardzo zależy mu na tej piłce.
W końcu Mikołaj wstał i postanowił zaparzyć sobie herbaty. Ten zdrowy napój zawsze pomagał mu myśleć nad rozwiązaniami trudnych sytuacji. Poszedł więc do kuchni i nastawił wodę w czajniku. Kiedy jednak sięgnął ręką do puszki z herbatą, spostrzegł, że jest ona pusta. Ostatnie dni były tak pracowite, że nikt nie zauważył, jak szybko wypili cały zapas herbaty.
Mikołaj poszedł więc do spiżarni. Otworzył drewniane drzwi i ogarnął wzrokiem całe pomieszczenie, próbując sobie przypomnieć, gdzie też mógł schować karton z zapasem herbaty. W spiżarni piętrzyły się pudełka i słoiki. Który z nich mógł być tym odpowiednim?
Sięgnął po pierwszy karton z brzegu, ale w środku znajdowały się konserwy. W drugim znalazł dżemy, w trzecim ziemniaki, w kolejnym zaś leżały puszki z kukurydzą. Odłożył wszystkie kartony na swoje miejsce i chwycił kolejny. Gdy pociągnął go do siebie, usłyszał ciche „bęc!”.
Mikołaj zdumiał się i skierował w tę stronę światło latarki. Na podłodze leżała piłka nożna, która musiała wypaść zza kartonu, gdy nim poruszył. Piłka była bardzo ładna i jeszcze zapakowana w folię. Widząc to, Mikołaj zapomniał o herbacie i czym prędzej pobiegł z piłką do elfów, żeby zapakować ją w prezencie dla Roberta.
W taki oto sposób Święty Mikołaj po raz kolejny, choć trochę przypadkowo, uratował święta. Robert dostał swoją piłkę i był bardzo szczęśliwy, a w przyszłości dotrzymał słowa i dzięki ciężkiej pracy został wspaniałym piłkarzem. Znał go cały świat, bo Robert strzelał bramki najlepszym drużynom na świecie – ale to już temat na osobną opowieść.
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz