Kowal Janek i siekiera
Było sobie bogate królestwo, którym rządził stary król. Jego lud jednak nie miał się tak dobrze. W biednej wiosce pod murami zamku mieszkał młody kowal Janek, który niestrudzenie pracował u boku swojego starego ojca dniem i nocą.
W powietrzu rozbrzmiewał dźwięk młotów uderzających o żelazo, ale bez względu na to, jak ciężko pracowali, ledwie zarabiali na to, by mieć choć kawałek chleba czy dzban wina. Królewska Straż regularnie chodziła pobierać wysokie podatki po wsi i ludziom nie zostawało prawie nic. I tak bieda rozprzestrzeniała się jak choroba po całej wiosce.
Pewnego chłodnego wieczoru, gdy stary kowal poszedł się położyć, młody kowal Janek szykował się do zamknięcia kuźni, ale wtedy zadzwonił dzwonek i drzwi się otworzyły. Do ich kuźni przyszedł staruszek, który miał na głowie kapelusz sięgający mu przez twarz, a z niego sterczała brudna szara broda. W jednej ręce trzymał laskę, o którą się wspierał, a w drugiej stary topór. Ubranie miał podarte, a przez brud i kapelusz prawie wcale nie było widać jego twarzy.
– Młody człowieku, czy mógłby mi pan pomóc naprawić ten topór? Potrzebuję go do rąbania drewna. – odpowiedział chrapliwym głosem staruszek. Janek wytarł swoje brudne ręce o starą koszulę i wziął do ręki stary topór.
– Oczywiście, panie, naprawię. Mamy dużo pracy, więc proszę przyjść za cztery dni o tej porze. – odpowiedział Janek i miło uśmiechnął się do staruszka. Gdy młody kowal położył siekierę na stole roboczym, drzwi sklepu nagle się rozwarły, tak że nawet mały dzwonek nad nimi spadł i potoczył się po podłodze. Królewska Straż wdarła się do środka z nieprzyjemnym wyrazem twarzy.
– Podatki! Czas płacić! – warknął kapitan i odepchnął starca na bok. – Król żąda swojej części! – powiedziały straże i wyciągnęły ręce w oczekiwaniu pieniędzy.
– Więcej nie mamy. – odpowiedział Janek, podając im monety, które miał w skarbonce. Żołnierze jednak zajrzeli do środka i zobaczyli, że leżały tam jeszcze trzy monety. Wzięli też i pozostałe, wzięli dwie i tylko jedną im tam zostawili.
– To mogłoby wystarczyć. – zaśmiał się kapitan i ze strażami odeszli tak szybko, jak przyszli. Staruszek milcząco obserwował, co się dzieje.
– Tylko jedną monetę nam tu zostawili. Ach, co tylko powiem ojcu? – rozmyślał nieszczęśliwie Janek, gdy straże odeszły. „Nam też zabierają. – poklepał go po ramieniu staruszek i udał się do domu.
Dni płynęły. Janek niestrudzenie pracował razem z ojcem. Czy to przy kuciu mieczy, czy podków dla koni. Janek jednak potajemnie po nocach, gdy znajdował czas, pracował też nad naprawą siekiery, zdecydowany pomóc staruszkowi. Gdy nadszedł czwarty dzień i słońce już zachodziło za górę, dzwonek nad drzwiami się rozdzwonił. Staruszek wrócił po siekierę, sięgnął do kieszeni, ale były one nie tylko dziurawe, lecz także puste. Pochylił głowę i rękami wycierał spływające łzy, które spadały aż na jego brodę.
– Nie mam pieniędzy, panie. – powiedział smutno. – Żołnierze zabrali mi wszystko. Jak wyżywię swoją rodzinę bez siekiery? – rzekł nieszczęśliwie. Janek spojrzał na niego, a potem na siekierę w swoich rękach. Uśmiechnął się i włożył ją w ręce starca.
– To za darmo, nie musisz się bać, wyżywisz swoją rodzinę. Niech wam służy. – powiedział cicho i podał mu naprawioną siekierę. Była jak nowa.
– To zostanie naszą tajemnicą. – mrugnął do niego chłopiec. Staruszek ze łzami w oczach podziękował chłopcu.
Upłynęły dwa dni i stało się coś niezwykłego. Do kuźni przybył ponownie staruszek. Kowal Janek powitał go serdecznie. Potem, ku zaskoczeniu Janka, staruszek się wyprostował, odłożył laskę, zdjął kapelusz i ściągnął długą brodę. Chwycił do ręki szmatkę i wytarł z twarzy brud. Przed kowalem nagle nie stał już zgarbiony staruszek o lasce, ale stał tam młody książę Ronald, syn króla.
– Okazałeś dobroć, choć nie miałeś pieniędzy. Pomogłeś mi, gdy tego potrzebowałem. – powiedział książę, a jego głos był pełen podziwu i wdzięczności. Byłem przebrany za staruszka i odwiedzałem sklepy w naszym królestwie, ponieważ widziałem, że lud cierpi, i odkryłem też dlaczego. Widziałem, jak okrutnie nasi żołnierze opodatkowują nasz lud. Nie wiedzieliśmy z ojcem, że biorą tyle monet i są tak okrutni. To nie może tak trwać. – powiedział książę. Janek tylko ze zdumieniem przytakiwał. Potem młody książę udał się na plac, gdzie z pomocą Janka zwołał całą wieś i straże, przyszedł nawet sam Król. Całe królestwo stało na placu, wszyscy czekali na słowa księcia. Przed całą wsią książę Ronald zwolnił żołnierzy. Nagromadzone monety z podatków straże im zwróciły, nie mieli wyboru, inaczej groziło im więzienie. Potem król i książę zwrócili ludziom ich pieniądze, a żołnierzom dali nową pracę. Okrutni strażnicy będą sprzątać ulice i zbierać drewno dla biednych. Będą to robić tylko za jedzenie, bez żadnych monet. Lud radował się i wdzięcznie klaskał na cześć króla i Ronalda. Serce Janka zabiło z dumy. Jego prosty akt dobroci zmienił los królestwa.
Od tego dnia w królestwie panowała nie tylko sprawiedliwość, ale kowal Janek oprócz pracy w kuźni otrzymał też nową pracę. Wraz z księciem Ronaldem dostali ważne zadanie — wybrać najzdolniejszych młodych mężczyzn z całego królestwa i uczynić z nich honorowych strażników. A właśnie młody Janek został ich kapitanem. I tak w królestwie żyło się jeszcze lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz