Jak świetliki pomogły wróżce
Głęboko w lesie, tam gdzie drzewa rosną tak gęsto, że nie wpuszczają ani promyka światła, znajduje się mały, cichy staw. Tylko czasem jego tafla mieni się w świetle księżyca. Nikt z ludzi tam nie zagląda, ale każdego wieczoru pojawiają się tam wróżki. Tańczą wokół stawu, mocząc bose stopy w wodzie, a ich cichy, chichotliwy głosik rozbrzmiewa po całym lesie, jakby unosił się na wietrze.
Zawsze, gdy wróżki kończą swój wieczorny taniec, jedna z nich zostaje przy stawie i strzeże go aż do rana. Całą noc musi go pilnować, aby pozostała w nim ta ich magiczna moc. To zadanie nie jest trudne — chyba że ktoś boi się ciemności. A dziś właśnie ta rola przypadła wróżce, którą inne wróżki nazywały Bojką — bo bardzo często się bała. A najbardziej… ciemności.
Gdy nadszedł jej wieczór, Bojka usiadła na trawie przy stawie. Wokół zapadła cisza, a las spowiła gęsta ciemność. Strach w jej sercu rósł. Aby dodać sobie odwagi i na chwilę zapomnieć o lęku, zaczęła cicho śpiewać:
„Boję się, boję się wielkiej ciemności i ciszy wokół mnie. Ale będę odważna i dam sobie z tym radę. Gdybym miała tutaj małe światełko, pomogłoby mi to trochę.” Gdy tak sobie śpiewała, jej głos rozbrzmiewał po całym lesie. Powoli unosił się na wietrze i przenikał przez tę czarną ciemność, która spadła na las.
Śpiew wróżki Bojki słyszały nawet świetliki. Malutkie robaczki, które potrafiły świecić swoim własnym ciałem. Chwilę posłuchały, jak Bojka śpiewa, a potem jeden ze świetlików powiedział: „Biedna dziewczyna…. Chodźcie, oświetlimy ją, żeby się tak nie bała.” Pozostałe świetliki zgodziły się i poleciały za wróżką nad staw. Uważnie słuchały, skąd dochodzi ten śpiew, aby nie zabłądzić. Kiedy zbliżały się do stawu, zobaczyły przestraszoną wróżkę, siedzącą nad jego brzegiem. Cicho ją okrążyły i utworzyły wokół stawu krąg. Potem ustawiły się tak, aby ich światełka były jak najlepiej widoczne.
„A teraz… zapalcie się!” zawołał jeden ze świetlików. W tej chwili staw wyglądał, jakby miał świecący pasek wokół całego brzegu. Wróżka przestała śpiewać i tylko się uśmiechała, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi. To było wspaniałe! Czarne ciemności całkowicie zniknęły. Świetliki oświetlały całą okolicę ciemnego lasu. Noc już nie była taka straszna i czarna. Była piękna. Wróżka zaczęła tańczyć z radości.
„Dziękuję, dziękuję, moje drogie świetliki, uratowałyście mnie!” wołała swoim urokliwym głosem. „Nie masz za co, leśna wróżko! Dziś to my pomogłyśmy tobie, innym razem może ty pomożesz nam. Stworzenia z lasu muszą sobie nawzajem pomagać,” słychać było zza małych światełek.
Tamtej nocy wróżka Bojka strzegła stawu bez strachu. Wiedziała, że nie jest sama. Świetliki nie śmiały się z niej, że boi się ciemności. Wręcz przeciwnie, pomogły jej. I tak wróżka, z tej wdzięczności, była gotowa, by kiedyś pomóc świetlikom.
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz