Bajki o maszynach – traktor Romek i prasa Magda
Na gospodarstwie Jegomościa prace polowe wrzały pełną parą. Był właśnie okres żniw, więc pracy było bez liku. Romek i Rudzielec prawie się nie rozstawali, bo od rana do wieczora zadań im nie brakowało. Któregoś poranka Wacek wyskoczył do sklepu po wodę gazowaną i przy okazji zakupów zobaczył ogłoszenie o organizowanych dożynkach. Przy tej okazji miały się odbyć zawody na najlepszego traktorzystę. Udział można było wziąć na własnych maszynach. Opis konkurencji miał być wkrótce ogłoszony, a zgłaszać chęć udziału można było w sklepie. Oczy Wacka zaiskrzyły z podekscytowania i nie zwlekając zgłosił swój udział wraz z Romkiem. Pędząc do domu, śpieszył się, żeby o całej sprawie opowiedzieć rodzicom i siostrzyczce, ale przede wszystkim nie mógł się doczekać reakcji Romka. Wpadłszy do domu jak huragan, krzyknął:
– Mamo, Tato, biorę udział w zawodach na dożynkach, zgłosiłem siebie i Romka. – Powoli – powiedział Jegomość – kiedy? – We wrześniu. Będziemy rywalizować z Romkiem o miano najlepszego traktorzysty w gminie. – No, nieźle, co ty na to, moja droga? – Tata zapytał mamę. – Jestem dumna i będziemy za ciebie trzymać kciuki, Wacuś. Prawda, Krysiu? – O tak! Tak! Tak! Ja już trzymam! Patrz, braciszku – powiedziała mała Krysia, wyciągając zaciśnięte piąstki.
Tak w radosnej atmosferze rodzinka zjadła śniadanie, a Jegomość rozdzielił zadania na dziś, mówiąc: – Wacek, weźmiesz Romka i pożyczysz od sąsiada prasę do słomy. Będziesz dziś prasował słomę na zachodnim stoku po jęczmieniu, a po południu przeniesiesz się na słomę po pszenicy i pszenżycie. Musimy opanować te pola, bo prasę mamy tylko na dziś. Już dzwoniłem do Zbyszka. Wszystko załatwione. Ja z mamą i z małą Krysią będziemy zwozić słomę Ciapkiem.
Wacek żwawo wskoczył za kierownicę Romka i od razu zagadał:
– Cześć, stary! Zgłosiłem nas do zawodów na dożynkach. Będziemy rywalizować z innymi rolnikami o miano najlepszego traktorzysty w gminie. Co ty na to? – mówiąc to, już wyjeżdżał z posesji, kierując się do sąsiada Zbyszka.
Romek, gdyby mógł, to gwizdnąłby z wrażenia, ale że nie potrafił, to po prostu zatrąbił, czym zwrócił uwagę Jegomościa. „Na co on trąbi?” ? pomyślał tata, ale po chwili machnąwszy ręką, poszedł do Ciapka. „Pewnie, na kury” ? przemknęło mu przez myśl.
Tymczasem w kabinie Romka emocje sięgały zenitu. Wyświetlacz raz po raz migał z różnymi pytaniami, które traktorek kierował do swojego przyjaciela. „Gdzie? Kiedy? Jakie będą konkurencje?” Na co Wacek sumiennie odpowiadał. W ten sposób minęła im droga do sąsiada. Dopiero na miejscu Romek dowiedział się, jak ciężka czeka ich praca. Z prasą to nie przelewki. Trzeba wprawić w ruch maszynerię, która potężnym tłokiem ugniata słomę, tworząc z niej zgrabne kosteczki powiązane sznurkiem nylonowym. Lecz nasz Romek, podekscytowany myślą o zawodach, czuł w sobie moc i nie straszna mu była praca z prasą Magdą – jak się okazało po podpięciu maszyny. Przedstawiła się ona Romkowi, kiedy Wacek rozmawiał ze Zbyszkiem. Nie wiedziała, że Wacek jest wtajemniczony w świat maszyn rolniczych.
– Cześć. Jestem Romek, a ten rudy to Wacek. Mój najlepszy przyjaciel. On zna nasze tajemnice. – Jak to? – Magda aż podskoczyła na swych balonowych kołach – to niebywałe – bąknęła obruszona, lecz traktorek miał zbyt dobry humor, by mu popsuły go fochy jakiejś tam prasy.
Traktorek, chłopiec, a także prasa Magda od godziny już pracowali na zachodnim polu, prasując słomę po jęczmieniu, a efektem ich pracy była duża połać ścierniska, na którym leżały foremne i poukładane w równych odstępach kostki słomy. W oddali było już widać Ciapka z długą przyczepą i krzątającego się wokół niej człowieka. Druga postać krzątała się na przyczepie – to Jegomość z mamą zbierali słomę.
– O! Rodzice zaczęli już zwozić baliki słomy ? powiedział Wacek. – Już tutaj prawie kończymy. Co dalej? ? odpowiedział Romek.
Magda z wielką ciekawością przysłuchiwała się konwersacji dwóch przyjaciół i już od dawna chciała dołączyć do rozmowy, lecz w obawie przed człowiekiem starała się pracować w ciszy. Jednak nie wytrzymała i trochę z ciekawości bezwiednie wtrąciła się do rozmowy.
– No właśnie, co dalej? – dziwna sprawa. Po raz pierwszy miała miejsce taka sytuacja: na wyświetlaczu traktorka pojawiło się to pytanie z dopiskiem „Magda”. W kabinie ucichło, Wacek zaskoczony zaniemówił. Romka też zdziwiła ta sytuacja. Ta dziwna cisza uświadomiła prasie, co się stało.
– Ups – dodała. – Kochana. Ty możesz z nami rozmawiać! Nie tylko ze mną, ale z Wackiem też, za pomocą mojego wyświetlacza. Ciekawe, jak to jest możliwe. – To przez ciebie, głuptasie. Przecież wiesz, że jesteś wyjątkowy. Pewnie dlatego podpięte do ciebie maszyny, korzystając z tego magicznego łącza, mogą się ze mną komunikować! Wiesz, jakie nam to daje możliwości? – powiedział Wacek z roześmianą miną – no, ale zaspokajając waszą ciekawość, jedziemy jeszcze sprasować słomę po pszenicy i pszenżycie. Musimy tylko przejechać kawałek wąwozem na drugie pole.
– Super! Lubię tę drogę – odpowiedział Romek. – Ja też – wtrąciła Magda nieśmiało. – No to super. Zaraz zjeżdżamy do wąwozu – zakończył Wacek. Na kolejnym polu podczas pracy dwaj przyjaciele i ich nowa znajoma debatowali wspólnie nad możliwymi konkurencjami i koniecznymi przygotowaniami. Nawet zaczęli ćwiczyć. – Na pewno będzie slalom między przeszkodami – podrzuciła Magda. – O! Na pewno – powiedział Wacek i dodał ? hej, mam świetną myśl! Wykorzystajmy baliki słomy jako przeszkody. Z obciążeniem, jakie daje prasa, mamy dodatkowe utrudnienia! – Świetny pomysł – zawtórowały maszyny i przyjaciele, przerywając pracę, natychmiast wcielili w życie pomysł chłopca. Wacek ustawił Romka z Magdą na początku stumetrowego pola wypełnionego balikami słomy i powiedział: – No, stary. Na pewno liczyć się będzie czas przejazdu. Gaz do dechy i naprzód!
Romkowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Składzik wystrzelił z miejsca, zaczynając lawirować slalomem pomiędzy balikami, a Magda, bujając się na boki na swych balonowych kołach, krzyczała, zagrzewając Romka:
– Jupi! Dawaj szybciej! – Najprawdopodobniej była to pierwsza i ostatnia taka jej przejażdżka, bo przecież prasa nie do tego służy. Ale kto przyjaciołom zabroni dobrze się bawić? Jednak zabawa nie trwała długo, bo wnet przyszło opamiętanie u Wacka, który przypomniał sobie słowa taty: „Prasę mamy tylko na dziś, więc musimy ogarnąć te pola.”
– Dobrze, kochani, wracamy do pracy – zadecydował, po czym skierował traktorek na pokos słomy i kontynuowali pracę. Po przejechaniu dwóch pokosów na wyświetlaczu pojawił się napis: „Hej Wacku, sznurek mi się kończy – Magda.” – No widzisz, stary? Mówiłem, że ta możliwość komunikacji z maszynami daje duże możliwości! Teraz wiem, że sznurek się kończy. Zapobiegnie to sytuacji, w której wyskakiwałyby niezwiązane baliki – a do Magdy rzekł: – Ok, dzięki, stara. Już podmieniam na nowy.
Po tej wymianie zdań Rudzielec szybko wymienił sznurek i dokończyli pracę. Pod wieczór wszyscy zmęczeni wracali do gospodarstwa w ciszy, lecz tego dnia w garażu Romek, Ciapek, przyczepa oraz kosiarka długo jeszcze rozmawiali. Rozprawiali na temat zawodów i tego, co ich jeszcze bardziej intrygowało – komunikacji z maszynami podpiętymi do Romka. Być może Ciapek też miał takie możliwości, lecz nie miał wyświetlacza jako traktor starszej konstrukcji. Poza tym to Romek i Wacek byli wyjątkowi.
Nazajutrz miał być wywieszony plan zawodów i konkurencji. Czy jesteście ciekawi, w jakich konkurencjach zmierzą się Wacek i Romek? A może sami macie jakieś pomysły, drogie dzieci?
Tylko tutaj – prawdziwe bajki zasypianki!
Inne ciekawe bajki
Legenda o mieczach krzyżackich
Gdy wielki władca Władysław Jagiełło spotkał się z Krzyżakami w bitwie pod Grunwaldem, na początku nic nie było przesądzone. Po stronie polskiej zgromadzili się...
Jak Hopuś po raz pierwszy poszedł do przedszkola
Za wielkim wzgórzem stał piękny dom. Ale nie był to zwykły dom. Był niebieski jak niebo i były na nim namalowane słoneczka. Dach był jaskrawoczerwony. Stał pośr...
Anetka na wakacjach
Niedaleko ciemnego lasu stał mały domek. Mieszkali tam dziadek i babcia. W każde wakacje odwiedzała ich wnuczka Anetka – mała dziewczynka o brązowych, prostych...
Zguba
Tego wieczora, jak zwykle na obozie na którym był Krzyś, chłopcy grali w piłkę na pobliskim boisku. Właściwie nie było to boisko ale mała łąka, która przypomina...
Wielkanoc Wojtka: Wielki Czwartek
Wojtek skończył zupę z zielonego groszku i popędził do dziadka. Dziadek siedział w swoim ulubionym fotelu i popijał dziwny napój. – Witaj, dziadku! – wykrzykną...
Złota harmonijka
Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której t...
Dodaj komentarz